Gdy szłam sobie przez szkolny korytarz, napotkałam Leona. Miło się przywitałam, lecz on tego nie odwzajemnił. Za bardzo nie wiedziałam o co mu chodzi. Naglę wyskoczył z krzykiem :
-Nie ufaj Diego!
-Leon, przestań już z tym. - prosiłam.
-On cię skrzywdzi, czuje to!
Próbowałam go nie słuchać, ale gdy padły te słowa O-N C-I-Ę S-K-R-Z-Y-W-D-Z-I poczułam się podle. Jak on może mówić tak o Diego, a sam kiedyś mnie skrzywdził. Do dzisiaj nie mogę zapomnieć gdy zobaczyłam jak całował Larę. Musiałam coś na to odpowiedzieć, ale nie wiem dlaczego to.
-Tak jak ty to zrobiłeś?! - wybuchnęłam z wściekłością.
W tedy Leon jakoś dziwnie posmutniał, jakby żałował, że to zrobił. Gdy odszedł, za rogiem zobaczyłam śmiejącego się Diego.
-Co cię tak śmieszy ?! - spytałam.
-Mówiłaś, że ten typek to miłość twojego życia, ale gdy mówił prawdę ty mu nie wierzyłaś.
-Jak to ? Czyli to ty przerobiłeś to zdjęcie ? - nie mogłam w to uwierzyć.
Nagle przyszła Ludmiła.
-Diego spadaj z tąd ! - wykrzyknęła z wściekłością.
- Dziękuje Ludmiła.
-Musisz pogodzić się z Leonem.
-Ale on mi nie wybaczy - byłam zła na samą siebie, że nie wierzyłam Leonowi.
___________________________________________________________________________
Może trochę krótki, ale to mój pierwszy. Mam nadzieję, iż i tak się spodobał :)